Ćwiczenia kontra dieta

Dlaczego ćwiczysz i wciąż nie masz wymarzonej sylwetki? Dziś pomyślałam sobie, że ruszę temat zatytułowany właśnie:

Ćwiczenia kontra jedzenie

Opowiem tutaj sytuację, która wydarzyła się 5 lat temu, ale temat jest wiecznie żywy i jak najbardziej aktualny. To się nigdy nie zmieni 🙂

“Pewne niedzielne popołudnie spędziłam w Ikei. Znalazłam super lekką i super ciepłą kołderkę na zimę. W drodze do kasy spotkałam mojego byłego trenera z siłowni wraz z córką Martiną. Notabene chyba dwukrotnego mistrza Europy w Bodybuildingu.
Trzy lata temu przez osiem miesięcy chodziłam na jego siłownię trzy razy w tygodniu po trzy godziny. Te osiem miesięcy to był wspaniały czas. Kochałam chodzić na siłownię i zamierzałam wrócić. W tamtym czasie mimo wiedzy zdobywanej przez lata i radzenia innym, sama jadłam co popadło i zażywałam mnóstwo różnych medykamentów. Sylwetka po dwóch, trzech miesiącach zaczęła się zmieniać. Czułam naprężenie mięśni, siłę i świetne samopoczucie, ale tłuszczyk nie znikał i nadal byłam po prostu duża, tyle, że ruszałam się jak kot i miałam fantastycznie dużo endorfin każego dnia.

Zdarzały się jednak okresy kilku dni, że siedziałam po ciemku w domu i nie wychodziłam z powodu napadów migrenowych z aurą, gdy traciłam częściowo wzrok. Wtedy nie szłam na siłownię oczywiście.

Po takiej przerwie, nie do końca wiem czy to tylko sugestia, czy rzeczywiście zaczynałam czuć, że mięśnie tracą sprężystość, więc czym prędzej wracałam na siłownię gdy tylko migrena mijała.

W końcu, mimo całej miłości do ćwiczeń nadszedł ten moment zniechęcenia. Przestałam chodzić na siłownię z dwóch powodów:
Po pierwsze, każdego roku w sierpniu jest zamknięta na czas wakacji. Miałam wrócić we wrześniu, ale…
Po drugie, wciąż byłam gruba mimo katorżniczych ćwiczeń pod okiem trenera. 3 razy w tygodniu po 3 godziny przez 8 miesięcy!

Na siłowni pracowała i ćwiczyła razem ze mną bardzo intensywnie i żona i córka mojego trenera. Córka Martina od zawsze borykała się z nadwagą i mimo tych drakońskich treningów przez te osiem miesięcy nie zauważyłam u niej żadnych zmian. Zawsze pulchniutka i jeszcze bardziej okrągła niż ja.
Treningi zapodawała sobie ostre, ale nie były one regularne.
Przerwałam więc ćwiczenia i minęło sporo czasu gdy spotkałam Martinę jakiś rok temu w wakacje i wyglądała zupełnie tak samo jak trzy lata temu. Czyli pulchna.

Dzisiaj natomiast, w Ikei miałam ogromny problem rozpoznać Martinę bo i mój były trener był na zakupach ze swoją pierwszą żoną, zamiast drugą… Takie dziwne rzeczy 😀

Otóż Martina dzisiaj jest piękna, szczupła, nie ma śladu po pucołowatych policzkach. Ona, mimo swojej tuszy była piękną dziewczyną ale to co zobaczyłam dziś, to było zjawisko po prostu.

Pierwsze słowa jakie padły po przywitaniu to:

Okropnie schudłaś!

I powiedział to mój trener do mnie! Drugie zdanie wypowiedziałam ja pod adresem Martiny, że też schudła i to sporo!
No i oczywiście zaczęłyśmy się wymieniać informacjami, jak, co i dlaczego.

Po co to piszę? Bo widzisz, ta dziewczyna, córka mistrza Europy w budowaniu ciała, pomimo ciężkiego wysiłku fizycznego, ćwiczeń ułożonych według harmonogramu, była wciąż „dużą” dziewczyną. Tak samo, jak ja. Dziś powiedziała mi tylko:

Po prostu dobra dieta, nic więcej

Jeśli o mnie chodzi, jest dokładnie tak samo. Jeśli chodzi o wszystkie dziewczyny, które stosują nasz program, jest dokładnie tak samo.

Ćwiczenia nie są najważniejsze w odchudzaniu!

Wciąż to powtarzam i będę powtarzać, że najpierw należy własny organizm, to „jednorazowe ubranie” doprowadzić do dobrej formy, a dopiero potem myśleć o dodatkowym obciążaniu go ćwiczeniami fizycznymi.

Sport to jest coś, co trzeba powtarzać mimo, że nie jest niezbędny do życia w takiej akurat formie, która pozwala mięśniakom budować jeszcze więcej masy, natomiast dobra dieta to jest coś, co też trzeba powtarzać w nieskończoność, ale jest jak najbardziej niezbędna do dobrego i zdrowego życia.

Jeśli dziewczyny pytają mnie, co mają robić, że przecież już ograniczają niektóre składniki i efektów nie widać, to tłumaczę im:

Czym nie jest zdrowa dieta?

– nie jest wyrzeczeniami
– nie jest ograniczeniami
– nie jest głodowaniem
– nie jest wyciskaniem ciężarków na siłowni
– nie jest bieganiem
– nie jest wysiłkiem fizycznym w ogólnym znaczeniu
jeśli któryś z tych punktów zawiera Twoja dieta, zwolnij swojego dietetyka!

Czym jest zdrowa dieta?

– jest stylem życia
– jest przyjemnością
– jest sposobem na uzdrowienie ciała i ducha
– jest eliksirem młodości
– jest pigułką szczęścia

Jeśli jesteś poważną osobą i naprawdę chcesz coś zrobić ze sobą, to to zrób, a nie szukaj diet cud, które są dobre dla wszystkich, nie słuchaj koleżanek, które coś tam spróbowały i pomogło bo przecież nie jesteś swoimi koleżankami, nie jesz tego co one, nie prowadzisz identycznego trybu życia, masz inne pochodzenie, inne nawyki, inne myślenie… Jesteś inna, wyjątkowa jak każda z nas, a więc musisz podejść do tematu indywidualnie, według Twoich potrzeb, a nie potrzeb Twoich koleżanek. Zapomnij o „dobrych radach”!!!

Related Articles

Responses

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *