Królowa swojego życia

Królowa swojego życiaNie każda z nas chce stać się prawdziwą Królową swojego życia. Ja chciałam.

Do tego potrzebny jest wielki głód zmiany i żądza sukcesu, aby móc myśleć o sobie jak najlepiej. Kiedy masz poczucie, że jesteś w stanie zrobić wszystko, co chcesz, nie potrzebujesz niczyjej akceptacji, nie obchodzi Cię, co myślą i mówią o Tobie inni. To wszystko jest abstrakcją. Bo stajesz się swoim własnym guru, swoim własnym najlepszy przyjacielem, a wtedy inni zaczynają Cię w taki sposób postrzegać.

Rok 2017 o tak , to rok wielu zmian w moim życiu. Najpierw przyszła na świat moja cudowna córeczka Emiś, a trzy miesiące później strzał w dziesiątkę

W ciąży z Emilią przytyłam 12 no może 15 kg niby książkowo a jednak. Czemu a jednak? Dwa lata wcześniej przyszedł na świat brat Emi  Hubert z nim przytyłam 20 kg. Po roku zgubiłam 10 kg a te kolejne 10 zostało. Tak więc po porodzie Emilki myślałam ,że raz dwa i wszystko zrzucę, a uzbierało się oho dość sporo. Startowałam z wagi 91.5 kg.

Te za małe bluzki, boczki wylewające się ze spodni booszsz…. A te ubrania przypominające spadochrony jak ja nie lubiłam tych worów na sobie, tego jeżdżenia na bilans z dziećmi, tych spojrzeń obcych osób. Choć to nie było jeszcze takie najgorsze, moje małżeństwo zaczęło się powoli sypać dlatego, że będąc taką wielką wstydziłam się mojego męża i nasze relację wyglądały coraz gorzej.

Na szczęście wiem, że mam swojego anioła stróża i w porę wskazał mi drogę do lepszego życia. A zaczęło się tak. Internet to kopalnia wiedzy, pewnie już wiesz nie? Zaczęłam szperać, a konkretnie szukałam przepisu na zdrowy chleb. I jak za pomocą czarodziejskiej różdżki natrafiłam na Szkołę Jedzenia. Boże jaka byłam wtedy szczęśliwa, że w końcu jestem na właściwym miejscu, choć nie powiem obawy były czy dam radę i takie tam.

Pierwszy tydzień już dał mi do myślenia – 2 kg i dość sporo zgubionych centymetrów w obwodzie całego ciała. Kolejne tygodnie, kolejne kilogramy i centymetry uciekały. Już nie wkurzały mnie spojrzenia obcych osób, wręcz przeciwnie lubię jak się na mnie gapią. I najważniejsze co zadziało się to, że moje relacje z mężem zaczęły na nowo się odbudowywać. Nawet usłyszałam taki komplement.

Uwaga cytuje słowa mojego męża “No, no kotek fajna ta twoja dupcia się robi”.  A ja mu na to “No ba patrz i podziwiaj”

Było jeszcze sporo ciekawych i zaskakujących sytuacji ale o nich opowiem Ci w kolejnych moich wpisach. UPS zapomniałam napisać obecnie jestem na minusie 25 kg 🙂 mega nie?

Related Articles

Responses

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *